A może zaczął od dzieci, a nauczycielka, słysząc hałas, otworzyła drzwi pracowni. Czy

- Zabić wszystkich - szepnęła.
Mówię ci, nie oddam mojego księcia – wysunął lizaka z ust, przyglądając się
- Podobno. - Pociągnął łyk wina.
- Czekam na wiadomość od Blaque'a. - Objęła rękami nagie ramiona i potarła, próbując się ogrzać. - Muszę być gotowa.
Potem trącił łokciem Aleca, pomagając mu w ten sposób przezwyciężyć oszołomienie.
zaręczyny wciąż jeszcze trwają, ale obawiał się jej o to zapytać.
Teraz nie miała jednak dość odwagi, by wejść mu w drogę lub zdradzić komukolwiek
zgorszeniem. - Nie wychyla nosa poza własną wioskę, nie zna francuskiego, nie nabyła też
jego wiejskiego majątku. Gdyby nie dawna przyjaźń, książę z pewnością skończyłby na
- Milcz! - wrzasnął Michaił. - A ty, precz stąd. I to natychmiast! Eva Campion z
się smukłą brunetką w żółtym stroju. Becky wkroczyła do salonu właśnie wtedy, gdy tamta
ale nie zamierzam się do tego mieszać. Chociaż powiedziała mi wszystko o was.
policzone i przyszłość Anglii zależeć będzie od wigów.
- Tak, monsieur. Róże, zgodnie z pańskim życzeniem.

Rainie pokręciła głową.

Po powitaniu przyszedł czas na przemówienia. Bella udawała, że słucha ich z uwagą, lecz cały czas badała wzrokiem wiwatujący tłum. Kiedy w końcu go rozpoznała, nie poczuła się zaskoczona. Niski, lekko przygarbiony mężczyzna stał na przodzie sporej grupy ludzi i jak oni machał papierową flagą. Robocze ubranie i pospolity wygląd gwarantowały mu pełną anonimowość. Nikt by go nie zapamiętał, choć miał opinię jednego z najlepszych ludzi Blaque’a.
- Nie przejmowałbym się specjalnie losem Rebecki. Bardziej mnie jednak obchodzi to,
ROZDZIAŁ DRUGI

pistolety, a potem spojrzał raz jeszcze na posłanie.

– Dobrze.
– Praca, oczywiście. Jak zwykle.
kobieta tylko jedną nie dawał Rainie spokoju. Ale teraz nie było czasu na rozmyślania.

Jak przypuszczała, ten przyjacielski gest na pewno nie uszedł uwagi wysłannika Blaque'a. Ten na pewno powie o tym, co widział, a ona stanie się bardziej wiarygodna. Powinna się więc cieszyć, ale zamiast radości czuła gorycz. Na myśl, że wykorzystuje Edwarda do rozegrania swojej gry, chciało jej się płakać.

nie ma tam w pobliżu żywego ducha, nagością więc nikogo nie zgorszę (a zresztą
pogrążył się z kretesem w swoich dziwacznych doświadczeniach.
– A ja ci mówię, że rodzina O’Gradych to przyzwoici ludzie.